Blog naszego Filipka

o naszym wielkim małym dziecku

15  11 2008

Kolejny listopad w moim życiu…

Wow, mogę bezkarnie przebierać w “bubach”! 

Ponoć z pustego to i Salomon nie naleje, ale spróbuję, może dla mnie się uda.

Jogurcik pyszny, palce lizać!

Albo i łyżeczkę zjadać :-D

Mniam tumcha, czyli moje ulubione Monte!

Mamo, ty mi nie przerywaj jedzenia!

Widziałem w lodówe jeszcze 3 opakowania “tumchy” - pełnia szczęścia :-)

Pracuję.

Pracowałem ciężko, a wypłaty nie dali :-(

Rozmawiam z ciocią Agatą.

“Zastanawiające jest to co mówisz, ciociu. Przemyślę to.”

“Ciociu, a może by tak jednak po mojemu zrobić?”

“Eh, te kobiety, jak coś se wbiją do głowy, to zapomnijcie o logicznym myśleniu”

“No co, może nieprawę mówię??”

Dajcie mi gitarę, będę śpiewał wam…

Ucieczka z gór.

Rodzinna narada

Oho, zostałem protokolantem narady

Ups, chyba coś mi się pomieszało :-/

Haha, ale się narobiło :-D

Ups, chyba to jednak poważna pomyłka…

Jesnienny spacer po lesie.

A wczoraj mnie zapraszali….

Ostrzeżenie - nie jedzcie tych kwiatów!

Rowerów nie ma, to ja zaprkuję ;-)

Niebieskooki chłopaczek :-)

U fryzjera :-)


Comments are closed.

« Coraz bardziej samodzielny… …bo w jedności siła :-)… »